look into my eyes
w samolocie fajnie jest.
tylko niefajne są opóźnienia w startach – kiedy siedzisz, jak cipa na lotniskowym krzesełku – zazwyczaj nie najwygodniejszym na świecie. ale samo latanie uwielbiam – widok słońca nad horyzontem zawsze działa na mnie trochę magicznie.
offf2007 zakończony.
odczucia mam mieszane, bo liczyłem na bardziej jednoznaczny dla mnie efekt końcowy – że dostanę prostą i jasną odpowiedź: “weź się w garść” albo “zajmij się sprzedażą bułek”. tymczasem otrzymałem coś pośrodku, chociaż z większym naciskiem na “weź się do roboty”. wiadomo, że do wielu rzeczy już nie dojdę czy też nie ogarnę. ale mogę spróbować odświeżyć sobie to, co umiałem kiedyś i postarać się wtłoczyć te umiejętności w nowe ramy.
a na sprzedawanie bułek, to chyba zawsze będzie czas…
a póki co – pojutrze zmieniam stan cywilny. zero stresu, zero nerwów, wszystko wygląda na to, że przygotowania zostały pomyślnie zakończone. powinno obejść się bez niespodzianek. życie zweryfikuje, jak mniemam…
- dodano
- 05.31.07
4 odpowiedzi